Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
10 postów 12 komentarzy

"kropla drąży kamień..."

LESZEK ŻEBROWSKI - bezpartyjny, bez odznaczeń, bez... skrupułów tam, gdzie kłamią.

NAPOLEON SIEMASZKO (1907-1993). Wspomnienie.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

NAPOLEON SIEMASZKO (ur. 25 VIII 1907 w Wilnie, zm. 14 III 1993 w Warszawie) – działacz Stronnictwa Narodowego, polityk, prawnik, wychowawca.

 

Był synem stolarza, właściciela warsztatu stolarskiego w Wilnie. Po wybuchu I wojny św. jego rodzice zostali całkowicie zrujnowani, w związku z tym wraz z czworgiem rodzeństwa został wysłany do rodziny w pow. Oszmiana. Po klęsce wojsk rosyjskich na froncie niemieckim został zesłany jako tzw. bieżeniec w głąb Rosji, gdzie - całkowicie oddzielony od rodziny - przebywał w skrajnie trudnych warunkach materialnych aż do jesieni 1918 r. Przez całe tygodnie żywił się wyłącznie tym, co znalazł w lesie, czyli korzonkami, mchem, liśćmi… Nieregularnie pobierał nauki w zakresie szkoły podstawowej tylko wówczas, gdy trafiał na skupiska ludności polskiej.

Po powrocie do Polski od 1919 r. kontynuował naukę w Gimnazjum im. Króla Zygmunta Augusta w Wilnie. Po przerwie, spowodowanej kilkumiesięcznym pobytem w Seminarium Duchownym w Wilnie, przeniósł się do Oszmiany, gdzie w 1929 r. uzyskał maturę w Gimnazjum im. Jędrzeja Śniadeckiego. Następnie rozpoczął studia na Wydziale Prawa i Nauk Społecznych Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Już na pierwszym roku studiów rozpoczął działalność w szeregach Młodzieży Wszechpolskiej, wkrótce wstąpił do Obozu Wielkiej Polski. 1931-1933 współpracował z „Dziennikiem Wileńskim”, publikując artykuły w jego tygodniowym dodatku - „Ruchu Młodych”.

Wilno było wówczas niezwykle silnym ośrodkiem intelektualnym ruchu narodowego, skupionym wokół Aleksandra Zwierzyńskiego i Zygmunta Fedorowicza. Wśród młodszego pokolenia wyróżniali się szczególnie: mec. Piotr Kownacki i Witold Świerzewski.

Po ukończeniu studiów (1933) podjął pracę jako sekretarz Związku Właścicieli Autobusów Województwa Kieleckiego oraz rozpoczął działalność polityczną w Stronnictwie Narodowym. Po jednym z publicznych przemówień w Kielcach został po raz pierwszy aresztowany przez policję i postawiono mu zarzut „zorganizowania związku przestępczego”. Na rozprawie w 1934 r. został jednak całkowicie uniewinniony. Po wielu zabiegach uzyskał wpis na aplikację adwokacką, początkowo u mec. Lucjana Gierowskiego w Kielcach, następnie u mec. Kazimierza Kowalskiego w Łodzi.

W Łodzi rozwinął szeroką pracę polityczną, obejmując stanowisko kierownika Wydziału Młodych SN. Wziął udział w organizacji wyborów samorządowych, które przyniosły zdecydowane zwycięstwo SN, którego kandydaci zdobyli aż 36 miejsc (na 70) w Radzie Miejskiej. Należy pamiętać, że Łódź była wówczas zamieszkana przez liczne mniejszości narodowe, w tym żydowską i niemiecką.

Bardzo charakterystyczny dla jego postawy był fakt, że po wizycie w Warszawie, jeszcze przed tymi wyborami, dostał z ZG SN 100 zł na pokrycie kosztów działalności przedwyborczej. Ponieważ nie miał w tamtym czasie żadnych funduszy własnych, wybrał się w podróż… na piechotę i przygodnymi furmankami, podwożony „okazją” przez chłopów. Po dwóch dobach dotarł wreszcie do Łodzi, nie wydając z powierzonych mu funduszy ani grosza. Dziś już takich polityków nie ma.

Wielki sukces wyborczy, który był zasługą jego i podobnych mu, ofiarnych działaczy (w Łodzi wcześniej SN nie miał wielkich wpływów), przypłacił zesłaniem do „obozu odosobnienia” w Berezie Kartuskiej, w którym przebywał od XI 1934 do III 1935, doznając licznych upokorzeń i szykan fizycznych i psychicznych. Nosił tam nr 242. Na rutynowe pytanie, zadawane w obozie: „kim aresztowany jest?” – odpowiedział: „jestem aplikantem adwokackim, narodowcem”. Usłyszał odpowiedź: „milcz, siad, padnij! Jesteś bandytą!” (Wspomnienia mec. Napoleona Siemaszki, maszynopis, zbiory autora).

Po wyjściu z Berezy był przyjmowany przez Romana Dmowskiego i otrzymywał różne zadania organizacyjne z ramienia władz centralnych SN.

Ponownie został aresztowany 31 I 1936 r. w Warszawie i oskarżono go o przywództwo… „bojowej grupy terrorystycznej”, w której skład miało wchodzić jeszcze 26. członków SN. W dniu 6 IV 1936 r. zapadł wyrok w Łodzi, w którym otrzymał karę 4. lat więzienia. W rozprawie apelacyjnej wyrok zmniejszono mu do 3 lat więzienia (prokurator żądał jednak aż 8 lat). Jego skutecznym obrońcą w procesie był m.in. wybitny polityk i prawnik, mec. Zbigniew Stypułkowski.

Karę więzienia odbywał m.in. w Sieradzu, Cieszynie i Krakowie. W jej trakcie był poddawany szczególnym szykanom psychicznym. Np. na początku 1938 r.  prasę obiegła wieść, że spotkał się w kawiarni w Warszawie z mec. W. Szumańskim. Następnie jakoby złożył raport na policji, że mec. Szumański miał się rzekomo źle wyrażać o komisarycznym prezydencie Warszawy, Stefanie Starzyńskim. 27 II 1938 w „Warszawskim Dzienniku Narodowym” ukazało się wyjaśnienie, że N.S. odbywa karę więzienia w Krakowie i taka rozmowa nie mogła w ogóle się odbyć.

Po śmierci Romana Dmowskiego (2 I 1939) „Warszawski Dziennik Narodowy” w numerze specjalnym (z 2-7 I 1939) zamieścił jego telegram, wysłany z więzienia. Podczas odbywania kary w więzieniu w Krakowie wobec zbliżającej się wojny oddał wszystko, co miał, na Fundusz Obrony Narodowej.

31 V 1939 r., po odbyciu całości kary, został zwolniony i natychmiast podjął działalność polityczną, mimo że z więzienia wyszedł z mocno nadszarpniętym zdrowiem (przeszedł trzy operacje).

Decyzją Komitetu Głównego SN 25 VI 1939 r. wszedł w skład Zarządu Głównego SN, jako kandydat zaaprobowany przez wszystkie istniejące wówczas frakcje partyjne.

27 X 1939 r. „Przewodnik Katolicki” (wychodzący w New Britain, USA), opublikował jego obszerny list, wysłany tuż przed wybuchem wojny, 28 VIII 1939 r., do młodego wówczas, ale już znanego działacza narodowego Romana Galińskiego w USA, zawierający opis jego przejść więziennych i trafną charakterystykę sytuacji w kraju u zarania katastrofy dziejowej, jaką była II w. św.

Podczas okupacji utrzymywał ścisłe związki konspiracyjne z grupą mec. Kazimierza Kowalskiego, jednego z organizatorów i przywódców Narodowo-Ludowej Organizacji Wojskowej (NLOW). Po jego tragicznej śmierci w 1942 r. (został rozstrzelany przez Niemców w publicznej egzekucji) NLOW weszła w skład Narodowych Sił Zbrojnych. Jednak N.S. do końca okupacji niemieckiej nie odgrywał już większej roli w konspiracyjnym SN.

W latach 1945-1947 utrzymywał luźny kontakt z działaczami SN pod okupacją komunistyczną. Odbył m.in. spotkania z Adamem Doboszyńskim, który pod koniec 1946 r. nielegalnie przedostał się do Polski i usiłował wpłynąć na sytuację polityczną w kraju, apelując do formacji narodowych o powstrzymanie akcji zbrojnych w ramach „ekonomi krwi”. N.S. 25 IV 1947 ujawnił swą konspiracyjną działalność polityczną w WUBP w Warszawie. Mimo to już 29 IX 1947 r. został aresztowany w ramach „sprawy Doboszyńskiego”. Po dwuletnim, ciężkim śledztwie, prowadzonym w gmachu MBP przy ul. Koszykowej w Warszawie oraz w Więzieniu Karno-Śledczym na Mokotowie, został skazany na karę 5. lat więzienia. Karę odbywał m.in. na Mokotowie i w Rawiczu. W więzieniach zetknął się z wieloma działaczami Polski Podziemnej, m.in. z członkami IV Komendy Zrzeszenia WiN, z żołnierzami AK z Wileńszczyzny, z żołnierzami Powstania Warszawskiego z „Zośki” i „Parasola”, ale także z b. sanacyjnym wojewodą poleskim, płk. Wacławem Kostek-Biernackim, organizatorem „obozu odosobnienia” w Berezie Kartuskiej. Na skutek daleko posuniętego reumatyzmu nie mógł on samodzielnie chodzić i N.S. wynosił go na więzienny spacerniak na swych własnych plecach.

Podczas odbywania kary N.S. był pozbawiony ciepłej garderoby ale szef Wydziału Nadzoru Prokuratorskiego Nad Śledztwem w Sprawach Szczególnych, mjr Maksymilian Lityński (vel Lifsches) powiadomił jego rodzinę, że „więzienie dysponuje dostateczną ilością ciepłej odzieży i przebywający tam więźniowie są należycie zaopatrzeni na zimę” (pismo mjr. M. Lityńskiego z 20 I 1948 r.).

Więzienie opuścił po odbyciu całości kary 30 IX 1952 r. Jego wielokrotne prośby o wpisanie go na listę adwokatów przez szereg lat kończyły się odmownie, z uzasadnieniem, że „obywatel na obecnie zajmowanych stanowiskach może nie mniej pożytecznie pracować dla Polski Ludowej, niż w adwokaturze” (odpowiedź Ministerstwa Sprawiedliwości z 22 XII 1955 r.).

Wyrokiem Sądu Najwyższego z 25 VII 1957 r. został uniewinniony z zarzutu popełnienia przestępstwa, za które przebywał w więzieniu w latach 1947-1952. Dopiero wtedy mógł otrzymać uprawnienia wykonywania zawodu adwokata.

W połowie lat 70-tych rozpoczął organizowanie nieformalnych spotkań działaczy Ruchu Narodowego i organizowanie okolicznościowych odczytów oraz uroczystości. Na szerszą, jawną już skalę rozwinął działalność polityczną od 1980 r., wówczas to jego mieszkanie (początkowo przy ul. Franciszkańskiej w Warszawie, następnie przy ul. Pięknej) przekształciło się w nieformalny „salon polityczny”, w którym odbywały się regularne spotkania formacyjne, na których bywali narodowcy z kraju i z zagranicy. W porozumieniu z nimi utrzymywał stałe kontakty z przywódcami i działaczami SN na emigracji oraz z Instytutem im. Romana Dmowskiego w Nowym Jorku i Chicago. Salon był miejscem spotkań i pracy formacyjnej dla młodzieży, poszukującej innej drogi ideowej i politycznej niż oferowana przez dominującą część „opozycji demokratycznej”, która później bardzo szybko znalazła wspólny język (i nie tylko) z aparatem władzy komunistycznej.

Poza jawnymi spotkaniami i seminariami polityczno-historycznymi, salon był też ośrodkiem wydawnictw bezdebitowych, książek oraz prasy i ulotek.

W ramach działań, mających odrodzić Ruch Narodowy, doprowadził do powstania Instytutu Historycznego im. Romana Dmowskiego w Warszawie (XII 1990), którego został wiceprezesem. Instytut prowadził szeroką akcję wydawniczą (wydawał drukiem książki i broszury oraz czasopismo „Zeszyty Historyczne”), organizacyjną (przez powołanie licznych oddziałów terenowych) i formacyjno-propagandową (publiczne odczyty i spotkania). Był jednym z inicjatorów utworzenia Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego (IV 1991), obejmując w nim funkcję wiceprezesa Zarządu Głównego. Do ostatnich chwil życia, mimo kłopotów zdrowotnych (na skutek wypadku i uszkodzenia biodra nie opuszczał już łóżka) cały czas interesował się odradzaniem Ruchu Narodowego, którego dobrem kierował się w całym życiu politycznym.

 

(Zob. Leszek Żebrowski, „Napoleon Siemaszko”, Encyklopedia „białych plam”, Tom XVI, Radom 2005).

KOMENTARZE

  • :)
    Kiedyś przytaczałem tę historię na portalu Prawica.pn, z podróży pana Siemaszki po Polsce, aby dzięki niej propagować ideę Wielkiej Polski wśród innych Polaków i aby dzięki niej Polacy zasilili szeregi Stronnictwa Narodowego albo, żeby na to stronnictwo głosowali w zbliżających się wyborach do polskiego parlamentu, jednak nie dawano mi w to wiary, dzisiaj mam na to dowód, że jednak tak było, że ludzie w Polsce robili coś tylko z powodu swojej miłości do Polski, że robili coś zupełnie bezinteresownie i za darmo, nawet wtedy, gdy byli już politykami...

    Pozdrawiam pana i przy tej okazji życzę panu dużo zdrowia. Jakby więcej takich Polaków jak pan żyło wśród nas, to Polska z dnia na dzień stałaby się krainą płynącą samym mlekiem i miodem.:))
  • Prawdziwie Wielki Człowiek
    Ten Polak był prawdziwie wielkim człowiekiem

OSTATNIE POSTY

więcej
  • MEDIA

    POLECAM SWĄ NOWĄ KSIĄŻKĘ

    "Mity przeciwko Polsce. Żydzi, Polacy, komunizm 1939-2012" - już od dziś na Targach Książki. Jest to wybór artykułów z tygodnika "Nasza Polska" z kilkunastu lat. Wszystko aktualne, niestety, niekiedy jeszcze bardziej niż w czasie ich publikacji. czytaj więcej

  • POLITYKA - ŚWIAT

    DRAPANIE NASZYCH SUMIEŃ (1)

    A to „Sąsiedzi” a to „Pokłosie”. Jak nie kijem nas, to batem. Zawsze nadstawiamy tę część ciała, która jest najbardziej wrażliwa. Warto zdobyć się na wysiłek, wyrwać bat z brudnych łap napastnika i walnąć na odlew! Nie do przemocy wzywam, do obrony! czytaj więcej

  • MEDIA

    GOEBBELSZCZYZNA, czyli kłamcie, kłamcie…

    Marszu Polaków nic już nie zatrzyma, nawet oficjalna goebbelszczyzna. Będą coraz częstsze i pomaszerują nie tylko w Warszawie. Wszędzie jesteśmy tacy sami, tego samego chcemy, choć różne drogi prowadzą nas do celu. A ten jest jeden. To NIEPODLEGŁOŚĆ. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930